Chyba jestem biseksualna w 51. Dwadzieścia siedem lat małżeństwa. I co teraz
Jest taka kobieta na moich zajęciach pilatesu w Wilanowie. Nawet nie szczególnie mój typ jeśli mam być szczera. Zabawna, koło 45, lekko złośliwa w sposób który mi się podoba. Piłyśmy kawę dwa razy. Za drugim razem dotknęła mojego nadgarstka kiedy opowiadała o swoim byłym mężu i wróciłam do domu i przez czterdzieści osiem godzin nie mogłam się skupić. Mam [K51], dwadzieścia siedem lat małżeństwa, troje dorosłych dzieci, mieszkamy na Mokotowie. Z mężem mamy dobrze. Seks — nie pożar, dobrze. Nigdy poważnie nie myślałam o kobietach. W dwudziestce próbowałam oglądać porno lesbijskie, nie weszło. Więc to nowe i timing komiczny. Nie wiem czy chcę coś robić. Może chcę po prostu wiedzieć. Ale szczerze — zaczęłam oglądać stare filmy i zauważam kobiety których wcześniej nie zauważałam, i myślę czy to zawsze tam było tylko nie miałam gdzie tego położyć. Dla tych co odkryli późno — mija, nasila się, czy po prostu siedzi jako nowy plik w głowie. I kiedy mówić długoletniemu mężowi "może nie jestem tym kim myślałam" bez wysadzenia czegoś co poza tym działa.