Czy zazdrość znika z czasem czy tylko inaczej się ją chowa Jadę autobusem rano do pracy 174 z Wrocławia centrum do biura. Mam czas i myślę. Próbowaliśmy raz trzy miesiące temu. Z parą. Wszystko było okej w sensie nikt nie płakał potem nic złego się nie stało. Ale ja od tamtego momentu mam taki cichy szum w głowie którego wcześniej nie miałam. Mąż dotykał jej. Ja widziałam. Wiedziałam że to zrobi przecież po to się umówiliśmy. A jednak coś się we mnie wtedy złamało malutko. Nie wystarczająco żeby krzyczeć. Ale wystarczająco żeby pamiętać ten konkretny kadr trzy miesiące później jadąc autobusem. Czytam tutaj że 'zazdrość mija z doświadczeniem' i nie wiem czy to prawda czy tak się ludzie pocieszają. Może po prostu po piątym razie już się nie zauważa bo umysł odpuszcza? Czy to znaczy że jest lepiej czy że jest gorzej tylko ciszej? Bo jeśli to drugie to wolałabym wiedzieć teraz po jednym razie niż zorientować się za rok. Wysiadam za chwilę.