Mąż 56 powiedział że już nie chce a ja 49 i wciąż mam ogień

Mąż 56 lat powiedział w niedzielę że już nie chce. Nie chce klubów, nie chce spotkań, nie chce nawet już oglądania. Po 11 latach w lifestylu razem. Mówi że się zmęczył, że ciało już nie nadąża, że woli wieczór z winem i serialem niż energię potrzebną na klub. I to wszystko jest jego prawo. Naprawdę. Tylko że ja mam 49 i wciąż mam ogień. Czuję go każdego dnia. Mieszkamy w Krakowie na Kazimierzu, on jest profesorem na uczelni, ja prowadzę butik. Dzieci dorosłe, jedno studiuje w Warszawie drugie pracuje w Berlinie. Stabilna emerytura przed nami w sumie, dobra sytuacja. Wszystko poukładane. Tylko mój pożar wewnątrz nie jest poukładany. Mąż w niedzielę powiedział: "kochanie idź sama jeśli chcesz, ja nie protestuję, nigdy nie protestowałem". Wiem że tak myśli. Naprawdę wiem. Ale czy to dla mnie jest właściwa droga? Iść jednej do klubu 49-letniej kobiecie kiedy on śpi w domu? Co to ze mnie zrobi po roku? Po pięciu latach? Czy wciąż będziemy małżeństwem w tym samym sensie? I co z naszymi przyjaciółmi w lifestylu - parami które znamy 8 lat 10 lat. Czy oni będą się ze mną nadal spotykać jak będę pojedyncza-w-otwartym-małżeństwie? Czy oni będą się czuli niezręcznie? Czy ktoś tu przeszedł przez taki rozdźwięk wewnątrz pary i znalazł formę która działa? Nie szukam idealizmu szukam realnych konfiguracji. Płaczę pisząc to bo wiem że stałam się dorosłą kobietą która nadal pragnie i nie wstydzę się tego ale boli mnie że muszę wybierać między swoim ogniem i swoim mężczyzną którego kocham.

obuny obuny

obuny — online community for consenting adults

obuny is an adult community and chat platform for couples and singles. Encrypted private messaging, public rooms, anonymous Q&A. Free, beta. Available in French, Hebrew, English, German, Spanish, Italian, Dutch, Portuguese, Russian.