Mąż wyznał że chce patrzeć jak inny mnie bierze. Stoję w miejscu
"Chcę patrzeć jak inny cię bierze". Tak po prostu, w środę wieczorem, po drugim winie, dzieci już spały. Roześmiałam się — myślałam że żartuje, mamy taki zwyczaj, rzucamy do siebie pod winem różne głupoty. Nie żartował. Nawet wyraz twarzy mu się zmienił kiedy ja przestałam się śmiać. [K33], dziewięć lat małżeństwa, dwoje dzieci, Praga-Południe. Zawsze myślałam że u nas seksualnie wszystko równo — czasem słabiej, czasem ogień, normalnie, bez dziwnych fantazji. I nagle to, znikąd. Powiedział że myśli o tym od lat. Nie od miesiąca, nie od pół roku — od lat. Bał się powiedzieć — żebym nie odebrała jako "już mnie nie chcesz" lub że mu się znudziłam. Wyjaśnił że nie chce uczestniczyć, nie chce się wymieniać. Tylko patrzeć. Siedzę z tym trzeci tydzień w głowie i nie potrafię tego zdania rozłożyć na części. Z jednej strony mnie to nawet podnieca — sama myśl że on będzie patrzył na mnie tak, widział mnie oczami widza a nie partnera. Z drugiej boję się że jak raz spróbujemy to on się na tym uzależni i potem mnie samej już nie wystarczy a jemu coraz mało. Tbh nie wiem co bardziej mnie przeraża — że powiem nie, czy że powiem tak i drogi powrotu nie będzie. Te z was które przeszły przez cuckold-fantazję — zbliża to czy zżera powoli? I jak sprawdzić czy to jego prawdziwe pragnienie a nie pomysł pod winem? I najważniejsze — jak z nim o tym rozmawiać dalej nie zamarzając i nie uciekając od tematu na zawsze?