Mamy po 63 i chcemy spróbować. Gdzie w ogóle iść w naszym wieku
29 upvotes · 5 answers · 642 views
Siedzimy z mężem przy kuchennym stole, zwykły czwartek, herbata, w telewizji jakieś bzdury bez dźwięku. Czterdzieści jeden lat razem w tym roku, czterdzieści jeden. I mówię między wierszami, jakby mimochodem — "słuchaj, ja od dwóch lat myślę o jednej rzeczy". Milczy trzydzieści sekund, patrzy w kubek. Już zaczynam kombinować jak miękko zwinąć temat i pójść do drugiego pokoju. Potem powoli podnosi wzrok i mówi — "ja też". I oboje śmiejemy się jak idioci, dobre pięć minut, do łez, rozlałam herbatę.
Mam 63, mąż 65, Gdańsk-Wrzeszcz, mieszkanie które kiedyś było nam małe teraz jest ogromne. Wnuki w szkole, przychodzą raz w tygodniu, basen dwa razy w tygodniu, rowery wzdłuż morza w weekendy, działka pod Kartuzami, wszystko jak u ludzi. I oto — gdzie my teraz z tą rozmową? Bo siedzieć i myśleć po cichu latami to jedno, a we dwoje oficjalnie chcieć spróbować to już zupełnie inna sprawa. To już plan, to już trzeba coś zrobić.
Problem — nie mamy pojęcia gdzie iść w naszym wieku. Na portalach widzę pary 30-45, ciała jak z okładki. Na imprezach też ponoć młodzi, ludzie którzy w Gdańsku wyrośli kiedy my wychowywaliśmy dzieci. Nie chcemy przyjść jako "ta babcia z dziadkiem w kącie kanapy". Choć oboje w niezłej formie, wyglądamy młodziej od metryki o jakieś osiem lat, ale cyfra 63 w ankiecie to cyfra 63, nie zmieni się od tego że ćwiczę pilates.
I jeszcze jedno. Przez 41 lat mieliśmy każde po jednym partnerze przed małżeństwem. Po jednym. Czyli doświadczenia praktycznie zero, pobraliśmy się w 22 i od tamtej pory tylko my dwoje, czterdzieści lat jednego łóżka. Rozumiemy że spróbujemy jak nastolatki, bez techniki, bez bagażu, z zerowym pojęciem jak się w ogóle zachowywać "w temacie", jakie tam słowa, jakie zasady, co uchodzi za niegrzeczne. To i przeraża i jakoś uwalnia jednocześnie.
Czy w Trójmieście jest w ogóle środowisko dla par w naszym wieku? Może spotkania domowe, nie kluby z głośną muzyką i niskimi kanapami? Kto zaczynał po 60 — opowiedzcie jak było. Od jakiego pierwszego kroku zaczynaliście i co byście odradzili. Boimy się nie wieku, boimy się że się ośmieszymy i zamkniemy temat na kolejne 40 lat, których po prostu nie mamy.
Answers
-
★ Witam. Mam 68, mąż 71, jesteśmy w temacie od siedmiu lat, zaczęliśmy właśnie po 60. W Trójmieście jest, i nie jedna. Nie będę linków pisała publicznie, ale jak wejdziesz na większe polskie portale tematyczne i ustawisz filtr wieku 55+ — znajdziesz osobny segment, bardzo ciepłe towarzystwo. Duże imprezy nam też nie pasowały, od razu poszliśmy przez domowe spotkania w cztery osoby. Najpierw jeździliśmy do Warszawy do rówieśników, potem znaleźliśmy w Gdyni i Gdańsku dwie pary z którymi się ułożyło. Teraz spotykamy się raz na półtora miesiąca, albo oni do nas albo my do nich. Żadnego "przychodzimy gdzie są dwudziestolatkowie" — ten etap pominęliśmy i nie żałujemy. Co do śmieszności — też pierwsze pół roku się tak czułam. Minęło. W tym środowisku po 60 spotykasz ludzi którzy świadomie wybrali w tym wieku, i to tworzy zupełnie inną atmosferę, bez młodzieżowych gier. Zerowe doświadczenie nie ma znaczenia. Też mieliśmy każde po jednym partnerze przed ślubem. Wiesz co? Młodzi mają mniej doświadczenia niż się wydaje. A wy macie 41 lat obserwacji jedno drugiego — to ogromny kapitał zaufania na którym można zbudować cokolwiek.
36 ↑
-
Mamy z mężem 59 i 62, też Trójmiasto. Rok temu zaczęliśmy. Powiem kilka praktycznych rzeczy. Pierwsze — zdrowie. Zanim coś zaplanujecie — zróbcie oboje plan badań, EKG, podstawowe wyniki. W naszym wieku to nie paranoja, to podstawowa odpowiedzialność wobec partnerów. Drugie — nie idźcie od razu na duże eventy. Znajdźcie jedną parę przez internet, spotkajcie się w restauracji bez seksu, poznajcie się. Jak zaiskrzy — drugie spotkanie już z innym celem. Ten format najlepiej działa w naszym wieku, bo nie presuje. Trzecie — Viagra albo tadalafil dla męża. Nie jako wstydliwa rzecz tylko jako narzędzie. Wielu naszych rówieśników traci pierwsze spotkanie przez emocje i to odpycha na długo. Oboje jesteście w świetnej formie, da się.
14 ↑
-
Bardzo polecam zacząć nie od par tylko od tematycznych spotkań przy rozmowie. W Trójmieście jest kilka zamkniętych grup gdzie ludzie z tematu rozmawiają o wszystkim oprócz konkretów spotkań — książki, filmy, kwestie codzienne. Po prostu żebyście weszli w środowisko, poznali ludzi, zobaczyli że są zwykli. Po tym pierwsze realne spotkanie już nie przeraża.
7 ↑
-
Jesteśmy parą trzydziestolatków i powiem że kiedy w zeszłym roku przyszła do nas para 58 i 61 na spotkanie — to było jedno z najlepszych doświadczeń jakie mieliśmy. Żadnej krzątaniny, żadnych młodzieńczych "patrzcie na nas". Tyle nam opowiedzieli o życiu przy okazji że po ich wyjściu jeszcze dwie godziny dyskutowaliśmy. Seks też był świetny, nie z ilości młodości tylko z tego że ludzie wiedzą co robią i po co. Nie bójcie się "nie pasować". W naszym kręgu są pary w każdym wieku i nikt nikogo nie traktuje jako śmiesznego.
7 ↑
-
Moi rodzice mają podobną historię — zaczęli po 65 nie w swingu a w poliamorii. Dowiedziałam się przypadkiem, był szok, potem rozmowa, teraz ich bardziej szanuję niż wcześniej. Do czego to piszę — po 60 macie przed sobą piękne dwadzieścia czy trzydzieści lat. I jedyne co może zatrzymać to strach że "za późno". Nie za późno. Nigdy nie jest za późno.
1 ↑