Niedzielne śniadanie. Wszyscy milczą. Pomyślałam — to dlatego Niedzielne śniadanie. Wszyscy milczą. Pomyślałam — to dlatego. Siedzimy w czwórkę przy stole. Mąż, ja, dwoje dzieci 12 i 14. Jajka z bekonem, kawa, słychać tylko zegar w przedpokoju i sąsiadkę z góry która tłucze coś rondlem. Patrzę na męża i nagle czuję — on też się dziwi że my tu siedzimy. Że to jest nasze życie. Że robimy to co tydzień od dwunastu lat. Wczoraj wieczorem napisał do mnie WhatsAppem z drugiego pokoju "chciałbym spróbować czegoś nowego, nie w nas, w nas dwojgu jako para w świecie". Nie wiedziałam co odpisać. Odłożyłam telefon na noc. Dzisiaj rano nie wraca do tematu. Ja też nie. Może to tylko niedziela. Może deszcz. Może jego mama dzwoniła trzy razy w tygodniu narzekać i jest zmęczony. Może ja jestem zmęczona. Nie wiem. Spk. Ale to zdanie "w nas dwojgu jako para w świecie" mi nie schodzi z głowy. Brzmi jakby już coś czytał.