Rok po chemii. Ciało już nie moje, mąż mówi że kocha — a ja nie wierzę
Mąż wczoraj wieczorem powiedział że chce mnie "jak dawniej". Skinęłam głową i poszłam zmywać, bo gdybym się rozpłakała byłoby gorzej dla nas obojga. Czułam jak patrzy mi w plecy, chyba czekał aż się odwrócę. Nie odwróciłam się, myłam ten sam talerz dobre pięć minut. [K37], Mokotów, dziewiąty rok razem, do diagnozy żyliśmy normalnym dobrym życiem. W zeszłym marcu zdiagnozowali mi raka piersi. Lewa usunięta, rekonstrukcja na razie tymczasowa, jeszcze co najmniej osiem miesięcy z tym chodzić, potem druga operacja. Chemia skończyła się w październiku, włosy ledwo odrastają, rzęsy jak u noworodka. Mąż przez cały ten czas był absolutną opoką — woził na każdą chemię, gotował zupę kiedy nie mogłam patrzeć na jedzenie, spał w szpitalu na krześle kiedy mnie zostawiali. Wziął bezpłatny urlop trzy razy z rzędu. Jestem mu winna całe dalsze życie i jakoś od tego jest mi tylko gorzej. I tu jest cały problem. Pożądanie wróciło. Mocne, prawie nieprzyzwoite, budzę się w nocy i nie mogę zasnąć. Tylko że nie do niego. Wracam do fantazji w których pożąda mnie obcy facet który nic nie wie o moim ciele. Który widzi mnie po raz pierwszy, bez wywiadu, bez litości, bez tego "kocham cię taką jaka jesteś". Kiedy mąż dotyka blizny — drętwieję cała, wstrzymuję oddech. Kiedy wyobrażam sobie obce spojrzenie nieznające historii — ożywam. Nwm jak to w ogóle nazwać, psychoterapeutka mówi że to normalne, ale psychoterapeutka nie leży ze mną w jednym łóżku. Wiem że to brzmi jak niewdzięczność. On rok był obok, a ja fantazjuję o jakichś duchach z appki. Ale problem nie w nim, problem nie w nim, powtarzam to sobie jak mantrę. Problem w tym że jego spojrzenie to spojrzenie człowieka który widział mnie bez włosów, bez piersi, z drenami w żyłach. A mnie teraz potrzebne jest spojrzenie które widzi po prostu kobietę. Nie chorą, nie ocaloną, nie "jaka jesteś dzielna", a po prostu kobietę. Nie wiem jak to pogodzić i nie wiem czy można mu w ogóle o tym powiedzieć. Kto przechodził przez nowotwór i wracał do ciała przez seks — obce spojrzenie pomaga czy oddala od męża? To normalny etap czy ja już uciekam i nie widzę że uciekam? I co robiliście z poczuciem winy — bo u mnie go starczy na trzy lata do przodu, wożę je jak walizkę.