Trzy noce nie śpię. Myślę ciągle o tym facecie z Gdańska
Trzy noce nie śpię. Sześć tygodni temu byliśmy z mężem w Sopocie na weekend i poznaliśmy parę z Gdańska-Wrzeszcza. Wynajęliśmy razem apartament przez Airbnb w sobotę wieczorem. Soft swap, nie pełna wymiana, wszyscy czworo zgodziliśmy się na limity. Przeszło dobrze. Wymieniliśmy WhatsApp. Od tamtej pory mąż jest inny. Spokojniejszy w sumie nie gorzej. Ale ja jestem rozbita. Co dwa dni sprawdzam czy ten facet (nazwijmy go P.) nie napisał. Nie napisał. Sama do niego nie piszę bo to byłoby przekroczenie zasady "tylko jako para". Ale myślę o nim w sklepie, w korku na S8, podczas zebrań w pracy. Najgorsze — mąż nic nie podejrzewa. On myśli że jestem zmęczona. I to prawda, jestem. Bo nie śpię trzy doby. Mam 37, mąż 41, dziesięć lat razem, dwoje dzieci w szkole podstawowej. Nie chcę go zostawić. Naprawdę. Ale nie wiem co zrobić z tym co siedzi w mojej głowie. Czy mówić mu wprost — "obsesyjnie myślę o P., pomóż mi to wyłączyć" — czy poczekać aż samo przejdzie?