Zdradziłam. Wybaczył pod warunkiem że otworzymy związek. To lekarstwo czy mina?
47 upvotes · 7 answers · 1023 views
W Krakowie na wyjeździe służbowym, półtora roku temu. Raz, pod wódką, bez uczuć, bez wymiany numerów — ale fakt, w jednym pokoju hotelowym. Po miesiącu sama się przyznałam mężowi, nie wytrzymałam, nie umiałam się patrzeć w lustro. [K30], razem siedem lat, dzieci nie mamy, kredyt, kot, plany.
Nie odszedł. Pół roku terapii par, każdy wtorek o siódmej wieczorem, znam imię ich recepcjonistki na pamięć. I w finale wymyślił dziwny warunek — zostanie, jeśli otworzymy związek. Logika: skoro mogłaś chcieć kogoś innego i nie wiedziałem, niech już lepiej będzie z moją zgodą niż za moimi plecami. Sobie też pozwala, symetria.
Osiem miesięcy. Mamy po dwa kontakty, w obu wypadkach z ostrożnymi kulturalnymi parami, wszystko z zabezpieczeniami, wszystko po zasadach. Wewnątrz — czarnia. Czuję że on to zrobił nie dlatego że chciał, tylko żeby kontrolować mnie przez równość. Kiedy on się z kimś spotyka — jest chłodny przez kilka dni, chodzi obok jak obok mebla. Kiedy ja — niby spokojny, gra opanowanego, ale w nocy nie śpi, słyszę.
Czy to w ogóle działa po zdradzie? Czy my po prostu odkładamy rozstanie pod ładną nazwą? I jak odróżnić — co leczymy, a co dobijamy?
Answers
-
★ Otwarty związek jako sposób "wyleczenia" zdrady to prawie zawsze katastrofa. Jestem psychologiem, pracuję z parami, w Warszawie od trzynastu lat. To bardzo częsta próba, zwłaszcza u mężczyzn — nie chcą się rozstać, nie umieją wybaczyć, i proponują "równość" jako trzecią drogę. Logika brzmi pięknie — skoro oboje jesteśmy wolni, nikt nie może zdradzić. W praktyce to działa tylko jeśli oboje mieli trwałą chęć otworzenia związku ZANIM doszło do zdrady. Jeśli zdrada była wyzwalaczem — to otwarcie nie jest leczeniem, to powolne rozstanie z obowiązkową znieczulicą. To że jest chłodny po twoich spotkaniach i nie śpi po swoich to wyraźne znaki że wewnątrz nic się nie zagoiło, on tylko na poziomie powierzchni udaje że się zagoiło. Rada — wstrzymajcie tę "terapię" na pół roku. Idźcie do terapeuty par, bez idei otwartości. Jeśli w pół roku przyjdzie prawdziwe wybaczenie — potem można pomyśleć o otwartości jako świadomym wyborze a nie kuli. Jeśli nie przyjdzie — lepiej uczciwie się rozstać.
23 ↑
-
A u nas, jak na ironię, zadziałało. Zdrada była z mojej strony, mąż zaproponował podobne. Przeszliśmy przez wszystko co opisujesz — on chłodny, ja winna, on się mści, ja znoszę. Trwało to około roku. Potem oboje poszliśmy na terapię indywidualną razem z terapią par. I w pewnym momencie sam powiedział — nie potrzebuję tej całej otwartości, potrzebowałem zobaczyć że ty też możesz mnie stracić. Kiedy sobie to powiedział — zamknęliśmy się z powrotem. To już cztery lata temu. Teraz mamy się dobrze. Więc otwarty związek nie wyleczył nas sam w sobie, tylko zmusił oboje do bardzo głębokiego spojrzenia na to co robimy. Bez terapii — nie jestem pewna czy byśmy doszli.
13 ↑
-
Ja przez to przeszłam. Zdradziłam, przyznałam się, mąż "wybaczył" pod warunkiem otwarcia. Minęły trzy lata. Rozwiedliśmy się zeszłej wiosny. Nie dlatego że otwartość technicznie nie działała, tylko dlatego że używał jej jako narzędzia ciągłego karania. Każde moje spotkanie było "no przecież ty pierwsza zaczęłaś", każde jego — "teraz ja też mogę". To nie była równość, to była gra w kto kogo bardziej zrani. Odeszłam kiedy zrozumiałam że już dłużej nie mogę. Jeśli twój mąż nie zdaje sobie sprawy że teraz cię karze — masz przed sobą to samo. Jeśli zdaje — jest szansa.
13 ↑
-
Osiem miesięcy to jeszcze za wcześnie na wnioski. Ja też w pierwszym roku byłem jak twój mąż — na słowach ok, w środku burza. W drugim roku trochę odpuściło. W trzecim zacząłem cieszyć się że mamy wolność. Nie usprawiedliwiam jego zachowania, ale powiem że czasem ten proces wymaga więcej czasu niż się myśli. Jednak — jeśli w cały następny rok nie ruszy się wewnętrznie, to już co innego.
9 ↑
-
Bardzo częsty błąd — myśleć że otwarcie związku jest neutralnym warunkiem. To nie jest neutralne. Większość ludzi ma wbudowane silne emocjonalne reakcje na partnera z kimś innym, i te reakcje nie zależą od logiki. Zgoda "pozwalam" nie usuwa automatycznie bólu. Jeśli przed otwarciem nie macie roku-dwóch zdrowej komunikacji — otwarcie będzie wzmocnieniem wszystkich istniejących problemów a nie ich rozwiązaniem.
9 ↑
-
Tu jedna rzecz jest ważna — to jego pomysł czy wasz wspólny? Jeśli jego ultymatywny — to on teraz żyje w wymyślonym przez siebie modelu sprawiedliwości. Jeśli ty sama chciałaś i zaproponowałaś — inna rozmowa. Z twojego tekstu wynika że to było bardziej jego warunkiem. Wtedy ty tam nie jesteś jako równy partner tylko jako ktoś kto "wypełnia" umowę. Z takiej pozycji szczęśliwa wolność się nie rodzi.
8 ↑
-
Piszesz "odkładamy rozstanie pod ładną nazwą". Z mojego doświadczenia — jeśli ta myśl pojawiła się ci sama, to znaczy że to prawda. Ludzie żyjący działającymi otwartymi związkami nie formułują swojego życia tak. Formułują inaczej — "u nas trudno, staramy się, rośniemy". Kiedy pojawia się obraz "odkładania" — to sygnał. Nie ignoruj go.
2 ↑