Rok po chemii. Ciało już nie moje, mąż mówi że kocha — a ja nie wierzę
42 upvotes · 6 answers · 824 views
Mąż wczoraj wieczorem powiedział że chce mnie "jak dawniej". Skinęłam głową i poszłam zmywać, bo gdybym się rozpłakała byłoby gorzej dla nas obojga. Czułam jak patrzy mi w plecy, chyba czekał aż się odwrócę. Nie odwróciłam się, myłam ten sam talerz dobre pięć minut. [K37], Mokotów, dziewiąty rok razem, do diagnozy żyliśmy normalnym dobrym życiem.
W zeszłym marcu zdiagnozowali mi raka piersi. Lewa usunięta, rekonstrukcja na razie tymczasowa, jeszcze co najmniej osiem miesięcy z tym chodzić, potem druga operacja. Chemia skończyła się w październiku, włosy ledwo odrastają, rzęsy jak u noworodka. Mąż przez cały ten czas był absolutną opoką — woził na każdą chemię, gotował zupę kiedy nie mogłam patrzeć na jedzenie, spał w szpitalu na krześle kiedy mnie zostawiali. Wziął bezpłatny urlop trzy razy z rzędu. Jestem mu winna całe dalsze życie i jakoś od tego jest mi tylko gorzej.
I tu jest cały problem. Pożądanie wróciło. Mocne, prawie nieprzyzwoite, budzę się w nocy i nie mogę zasnąć. Tylko że nie do niego. Wracam do fantazji w których pożąda mnie obcy facet który nic nie wie o moim ciele. Który widzi mnie po raz pierwszy, bez wywiadu, bez litości, bez tego "kocham cię taką jaka jesteś". Kiedy mąż dotyka blizny — drętwieję cała, wstrzymuję oddech. Kiedy wyobrażam sobie obce spojrzenie nieznające historii — ożywam. Nwm jak to w ogóle nazwać, psychoterapeutka mówi że to normalne, ale psychoterapeutka nie leży ze mną w jednym łóżku.
Wiem że to brzmi jak niewdzięczność. On rok był obok, a ja fantazjuję o jakichś duchach z appki. Ale problem nie w nim, problem nie w nim, powtarzam to sobie jak mantrę. Problem w tym że jego spojrzenie to spojrzenie człowieka który widział mnie bez włosów, bez piersi, z drenami w żyłach. A mnie teraz potrzebne jest spojrzenie które widzi po prostu kobietę. Nie chorą, nie ocaloną, nie "jaka jesteś dzielna", a po prostu kobietę. Nie wiem jak to pogodzić i nie wiem czy można mu w ogóle o tym powiedzieć.
Kto przechodził przez nowotwór i wracał do ciała przez seks — obce spojrzenie pomaga czy oddala od męża? To normalny etap czy ja już uciekam i nie widzę że uciekam? I co robiliście z poczuciem winy — bo u mnie go starczy na trzy lata do przodu, wożę je jak walizkę.
Answers
-
★ Olu, przeszłam przez to samo w 43, rak jajnika, dwa lata temu. Powrót do seksu po nowotworze to osobny rozdział który nie jest w żadnych ulotkach o leczeniu. U mnie było tak — pożądanie wróciło pół roku po chemii, ale właśnie do męża wracało najdłużej. Też miałam fantazje o obcych i przez rok myślałam że jestem na progu zdrady. Psycholożka powiedziała mi wtedy prostą rzecz — dla ciebie mąż teraz to pielęgniarz. Rok cię woził na chemię, trzymał miednicę gdy wymiotowałaś, widział cię na granicy śmierci. Ciało nie potrafi jednocześnie widzieć w jednym człowieku ratownika i kochanka, te dwie role trzyma osobno. I potrzebuje czasu żeby je z powrotem skleić. U mnie pomogło że wyjechaliśmy razem na dziesięć dni do Włoch — bez tabletek na szafce, bez "pielęgniarstwa". Tam zaczęło wracać do niego. Fantazje o obcym też u mnie później wróciły, ale jako uzupełnienie a nie zastępstwo. Nie bój się swojego pożądania, ono nie jest zdradą, jest dowodem że żyjesz. Po prostu nie podejmuj radykalnych decyzji póki w tobie trwa to przebudowanie.
27 ↑
-
Ja po roku od remisji weszłam w swing i mąż mnie poparł. Nie jako "leczenie" tylko jako sposób żeby się wyzerować. Ale powiem szczerze — zadziałało nie od razu i nie tak jak się spodziewałam. Pierwszy raz byłam z mężczyzną który nie znał mojej historii i w samym momencie poczułam się żywa. Następnego dnia — załamanie, ryczałam, czułam się zdrajczynią własnego ciała które dopiero co zaczęło wracać. Potrzebne były jeszcze dwa spotkania żeby to stało się dla mnie zdrowe a nie ucieczkowe. Jak pójdziesz — idź z mężem obok, nie od niego. To różnica stu kilometrów.
14 ↑
-
Mastektomia w wieku 41. Też lewa. Rekonstrukcja pół roku później. Jedno czego mi nikt nie powiedział wtedy — blizna nie "zniknie" emocjonalnie nawet kiedy zniknie fizycznie. Swojej przez pięć lat nie mogłam sama dotknąć. Mąż dotykał, ja nie mogłam. I kiedy pierwszy raz sama położyłam tam dłoń i nie cofnęłam — to był punkt zwrotny. Może ty póki co nie pozwalasz mu tam dotykać dlatego że sama jeszcze nie "przyjęłaś". Spróbuj najpierw sama. Pod prysznicem, bez presji. To dziwna praca ale konieczna.
11 ↑
-
Mąż pacjentki. Z drugiej strony jeśli można. Kiedy żona chorowała, ja przez półtora roku fizycznie nie mogłem myśleć o niej jak o kobiecie, bo w głowie miałem tylko obrazy procedur. Kiedy wróciła do życia i chciała seksu, ja potrzebowałem jeszcze osiem miesięcy żeby odzyskać ją jako obiekt pożądania a nie jako człowieka którego cudem nie straciłem. Słabo to wtedy wyrażałem, ona myślała że jej nie chcę. Naprawdę chciałem ale nie pozwalałem sobie. Może twój mąż też jest w tym rozwidleniu — głowa chce wrócić do normalnego życia ale ciało boi się znowu przywiązać. Powiedz mu wprost że twoim zdaniem zamiera przy bliźnie. Pewnie sam nie wie dlaczego.
9 ↑
-
Nie nowotwór ale poważny wypadek i długa rehabilitacja. Podobna dynamika — pożądanie wróciło ale do męża najwolniej, bo skojarzył się z opieką a nie z erosem. Pomogło — zaczęliśmy chodzić na randki od nowa. Dosłownie jak w 25 lat. On podjeżdżał, ja wychodziłam z bramy. Szliśmy do baru w Mokotowie, rozmawialiśmy jakbyśmy się dopiero co poznali. Stopniowo przestał być "sanitariuszem" i znów stał się mężczyzną. Brzmi naiwnie ale zadziałało.
1 ↑
-
Psychoterapeutka w Warszawie, specjalizuję się w rekonwalescencji onkologicznej. To co opisujesz to bardzo powszechna dynamika. U kobiet po raku piersi pożądanie często wraca wcześniej niż zdolność do akceptacji własnego ciała. I często "ucieka" w fantazje o obcych właśnie dlatego że obcy to czysta karta — nie pamięta cię "sprzed", nie widział cię słabej. Z mężem jest trudniej — on jest nosicielem pamięci o wszystkim co się działo. To nie jest złe ani patologiczne, to normalny etap. Ważne żeby nie podejmować nagłych kroków pod wpływem tego pożądania dopóki ciało nie dojdzie do stanu "znowu jestem ja". To zazwyczaj drugi rok po zakończeniu aktywnego leczenia. I bezpośrednia rada — porozmawiajcie z mężem właśnie o tej bliźnie. Nie wokół. Powiedz mu że drętwiejesz kiedy tam dotyka. Pewnie sam nie zauważył.
1 ↑